Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sewing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sewing. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Dzieje się...

Czerwiec miał być intensywny - i jest. Tydzień upłynął pod tytułem wycieczki do Ustki. A. wróciła bardzo zadowolona. W domu zapanowały w tym czasie ośmiorniczki oraz kaszanki, na które A. nie może patrzeć, nie mówiąc o jedzeniu. Ja zresztą też. 


Uszyłam sobie lnianą sukienkę. Oczywiście na wyjazdy. Mama skroiła ją idealnie, więc szycie było przyjemnością. Jeszcze tylko dwie pary portek i przerobienie dwóch koszul.


 Zwieńczeniem tygodnia było V Święto Cykliczne.


Przyjechałam na imprezę z grupą z Gartz.


Pogoda była wściekle upalna. Cieszę się, że dzieciaki nie pojechały ze mną, a dziwię się rodzicom, którzy zabrali maleństwa na taki morderczy przejazd. Żar z nieba, masa rowerzystów bez wody, bez czapki chociaż. 



Wracałam krótszą drogą, nareszcie miałam czas zatrzymać się i obejrzeć kilka kątów. Moje nogi nie są szczęśliwe, wychodzi brak czasu na rower oraz działające zaledwie dwie przerzutki. Ale jestem twarda, pedałowałam przez 7 godzin.


środa, 27 listopada 2013

Praca wre...

Elfy, czy inne stworki pomagające Gwiazdorowi mają ręce pełne roboty. Podglądamy zatem postępy w ich pracy ;)


Szyją...


uczą się dziergać na pięciu drutach...


wstają skoro świt...


i znowu szyją...


przymierzają...


i tak w kółko.



Tym samym ogłaszam, że Elfy skończyły swoją pracę. Teraz powstaje obrazek już tylko dla mnie i dla mojej własnej przyjemności, w planie jest następny, wzór już czeka. Skarpetki z kolejnej ciekawej wełenki kupionej w Schwedt powstaną później. List do Mikołaja powolutku staje się coraz krótszy, książki już zamówione, inne drobiazgi zaczynają się chować po kątach :)


piątek, 15 listopada 2013

Aniołek i Tilda.

Zaczęło się od tego, że miś-aniołek miał zniszczone ubranie. Postanowiłam coś tam szybko sklecić. Zrezygnowałam z filcu uznając, że jest nudny, można przecież zrobić coś innego. 


Sukienka powstała szybciutko, miś-aniołek zasiadł obok gotowych słoiczków. Jeszcze nie znalazłam miejsca na te drobiazgi.




Spodobało mi się, uszyłam więc jeszcze sukienkę dla Tildy.



Kieszonki podobają mi się najbardziej.
Teraz szukam jeszcze pomysłu na jakieś ponczo z kapturem, chyba zrobię je z tej szarej wełny... do tego może jakieś getry?

czwartek, 26 września 2013

Jesienne papucie i mały krawiec.

Zanim uszyłam kapcie, W. sam przyszył sobie guziczki. Oczywiście nie są to ołówki, tylko wyrzutnie rakietowe. Na jednym kapciu brązowe, na drugim czerwone, taki własny styl :)



Pogoda jaka jest, każdy widzi. Jednak kiedy tylko jest sucho i wietrznie można  biegać chociażby z latawcem. To Ciocia zapewniła nam taką rozrywkę, więc biegamy. Dla zdrowia :) 

Jeszcze wspomnę o stronie, na której powstała lista szczecińskich blogów, każdy znajdzie tam z pewnością coś interesującego dla siebie. 

piątek, 15 lutego 2013

Filcowe ptaszki

Dzisiejszy dzień był bardzo pracowity. Dlatego dla relaksu, wieczorową porą powstały filcowe ptaszki, 5 czy 6 jajek i spory kawałek kołderki robionej przez A.


Poniżej to, co powstaje z mojego starego płaszcza zjedzonego przez mole. (Skąd one się biorą??) To będzie torebka. Jeżeli będzie ładna, pojawi się na Wiatraque'u, jeżeli wyjdzie taka sobie, zostanie dla mnie. Zobaczymy.  


Na koniec Maciek. Pełnia szczęścia. Na stole robótki, model, na podłodze plany budowy, które można pougniatać i się położyć. 



poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Maszyna :)

Święta minęły szybko (jak zawsze). W Święta miałam urodziny, średnio ciekawa konfiguracja, ale czasem tak się trafia. Za moją namową cała rodzina się złożyła i dostałam, (tadam!) maszynę do szycia. Za mną stoją dwa pokolenia krawców w rodzinie, całe życie przyglądania się Mamie, która zawsze coś szyła i szyje nadal... Taka tradycja do czegoś zobowiązuje :) Więc w wieku 30+ zaczynam tworzyć. Na razie spędziłam dwa dni bawiąc się w jakieś tam drobiazgi typu poszewka na wałek do spania, lniany wór na ciuchy wikińskie, oraz poduszki, o których dawno myślałam, a oto i efekt:
Najpierw oczywiście warsztat pracy...



Przepraszam za jakość zdjęć, ale mąż zabrał aparat do piwnicy, gdzie buduje model Santa Maria (oczywiście również fotografuje zawzięcie postępy pracy), pozostało mi jedynie fotografowanie komórką.

Brakuje tylko guziczków, które sobie w środę kupię.