środa, 15 stycznia 2014

W tak zwanym międzyczasie...

Powstał obrazek.


Sam się zrobił. Bardzo przyjemna robótka, oprócz tragicznej muliny metalizowanej. Chciałam ją czymś zastąpić, ale obawiałam się o efekt, zresztą nie mogłam się zdecydować na żaden kolor. Jeszcze tylko pranko, prasowanko, ramka i gotowe. Wzór. Czy można to wyhaftować bez wydrukowanego oryginału? Można ;)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Szybko zaczęłam i szybko skończyłam.

Chusta ekspresowa, powstała w dwa dni. 


Teraz tylko muszę ją wypłukać i gotowe.
Zabrałam się za następną. Miałam co prawda zrobić ją na drutach, ale nabrałam rozpędu i robię według tego wzoru. Druty nie uciekną, zawsze mogę zrobić kolejną ;)
Włóczka ta sama, kolor raczej morski, nie taki niebieski jak na zdjęciu...

czwartek, 9 stycznia 2014

Zastanawiam się...

Czy robić chustę według tego wzoru podrzuconego przez Carolinę, czy może szukać innego? W sumie jest dość ścisły, mimo dziur powinien być ciepły, włóczka jest przyjemna w dotyku. 60% akrylu, 20% poliamidu i 20% moheru. Widzę swoją 81-letnią Babcię właśnie we wrzosowej chuście, ma niepowtarzalne śnieżnobiałe włosy :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Koci alfabet

Dawno się już nauczyłam, żeby nie oglądać kolejnych blogów, odnośników i tym podobnych, bo to zabiera za dużo czasu. Wystarcza mi zajrzeć co kilka dni na pocztę i na kilka ulubionych stron. Mój Pinterest to raczej "w razie, gdyby brakowało mi pomysłu" - niż "muszę zrobić". Inspiracji jest całe mnóstwo, ale oprócz tego trzeba też coś przeczytać, pogadać z dzieciakami, albo najzwyczajniej w świecie na przykład poprasować :)
Wczoraj jednak skusiłam się na mały rzucik, taka tam robótka na godzinkę...


Nie wiem, czy zima w tym roku przyjdzie, jeżeli tak, to jeszcze planuję zrobić te skarpety na 5 drutach i kolejną chustę dla Babci. Właściwie to za chustę muszę się zabrać już natychmiast, bo musi być gotowa na połowę marca...
Potem przyjdzie wiosna i skończą się wieczory robótkowe - czas spędzamy na dworze :)

środa, 1 stycznia 2014

Plany-nie-plany

W związku ze zmianą daty każdy podejmuje jakieś postanowienia, podsumowuje miniony rok... Każdy Polak narzeka, bo to mamy chyba we krwi. Narzekanie zawsze, wszędzie i na wszystko. Jak czytam te wpisy na FB, lub na blogach, to ręce mi opadają. Najbardziej narzekają ci, których problemy są banalne. Wynikające ze złego humoru własnego, lub innych ludzi. Powinni chyba częściej posłuchać Michała Olszańskiego tutaj żeby zdać sobie sprawę, że ich życie jest naprawdę fajne.


Nasz rok był bardzo przełomowy. Od strony rodzinno-zdrowotnej był chyba najgorszym jaki mogliśmy sobie wyobrazić. Od strony założonych i zrealizowanych planów był jednym z najlepszych. 




Czego możemy sobie życzyć? Zdrowia, ono jest najważniejsze. Jak jesteśmy zdrowi, to mamy wszystko. To nie jest banał. 


Pieniędzy? Raz są, raz ich nie ma, trzeba brnąć do przodu. 
Przyjaciół? Ci prawdziwi potrafią być najdalej fizycznie, a są dla nas najlepszym wsparciem.
Co planujemy? Zwolnić tempo. Częściej odpoczywać aktywnie, na dworze. Spędzić wolne chwile w ulubionych miejscach, wśród życzliwych ludzi. 



Tak więc wszystkim życzę, żeby ten rok nie był gorszy od poprzedniego :)

środa, 25 grudnia 2013

Ciepła ta zima

Świąteczne szaleństwo jakoś nam się w tym roku nie udzieliło. Kupiliśmy wszystko za jednym razem, część rzeczy przez internet, nie staliśmy w żadnej kolejce. Choinkę chłopcy kupili bez problemu ( w zeszłym roku było ich mniej, czy po prostu później się za tym rozejrzeli? )
W pracy oczywiście przedświąteczny rwetes, kręgosłup dostał za swoje. 
Dzieci zadowolone, a to jest najważniejsze :)
A oto kilka drobiazgów, które uszyłam dla dzieci naszych i nie tylko :)




Tutaj oczywiście A. zorientowała się, że to robota Mamy. Próbowałam się wykręcić, ale mi nie uwierzyła. Szalik mnie zdradził, bo mam taki sam.




środa, 18 grudnia 2013

Pierniczki

Właściwie dzisiaj miał być dzień prania, prasowania, kończenia robótek świątecznych i pieczenia drugiej porcji pierników. Niestety poranne zerwanie się z łóżka zakończyło się zerwaniem jakiegoś dziadostwa trzymającego mój kręgosłup. Leżę. Pranie wstawiłam,ale o prasowaniu chyba muszę zapomnieć. Robótki odpadają. Ale przecież nie potrafię leżeć bezczynnie, więc chociaż napiszę ten post.


Pierniczki piekliśmy według tego przepisu. Kolor i smak mają idealny. 


Kochana Agata czuwa przy mnie. I tak muszę zaraz wstać, przede mną jeszcze bigos, obiad, zakupy, niemiecki, trening, lekcje z dziećmi...