niedziela, 21 grudnia 2014

Ciasteczka


Pierniczki...


i pieprzowe orzeszki gotowe. Choinka czeka na balkonie.


Podczas oglądania "Infiltracji" machnęłam pięć podkładek. Agafia, według wzoru podanego przez Ciebie. Ale jedno spojrzenie na wzór i na Twoje podkładki i widzę, że chyba zmniejszyłaś je o jedno okrążenie :)

sobota, 20 grudnia 2014

Deszczyk pada na moje umyte okna...

Co tam okna. Co tam deszczyk. Oglądamy "The Freddy Mercury Tribute Concert".





"Świąteczne" porządki za nami, teraz pozostała do upolowania choinka, ryby, warzywa i owoce. W niedzielę pieczemy pierniki - tak, mamy taki sprawdzony przepis na pyszne pierniki nie wymagające leżakowania i nie narażone przez to na tajemnicze znikanie.

niedziela, 7 grudnia 2014

Nadchodzą zmiany :)

Ale nie o tym dzisiaj.


Mikołajki były bardzo udane.


Oczywiście Elfy szyły się na ostatnią chwilę, noc zarwana :) 



Pozostałe drobiazgi powstały wcześniej.


Na Jarmarku kupiliśmy ceramikę, kawał ładnego drewna i tradycyjnie szczecińskie pierniki.




Brakuje Jack'a Frosta. Kto wie, może kiedyś?

środa, 26 listopada 2014

Obłęd w oczach, tarka w gardle

Nadal siedzę w domu i usiłuję się nie odzywać, żeby odzyskać głos.
Piję hektolitry herbaty z cytryną i imbirem, owijam się szalem, ale efekty są marne. 
Świąteczne przygotowania to jeszcze jakaś odległa przyszłość, chociaż wszystko już wymyślone/zamówione/pochowane :)
Szukam nadal kilku inspiracji, ale to już raczej drobiazgi wieńczące całość. 


Oczywiście nie jest tak, że wszystkie rzeczy już wydziergałam, muszę jeszcze znaleźć choć jeden lub dwa dni, kiedy będę całkiem sama w domu i usiądę na dłużej do maszyny. Tak czy inaczej na pewno z czymś zostanę na ostatni dzień, a raczej noc :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Gwiazdki w głowie

Każdy z nas miewa takie dni, kiedy nie jest w stanie zwlec się z łóżka. Ja dzisiaj taki właśnie zaliczyłam. Zawiozłam jakoś dzieciaki do szkoły i na tym skończyłam swoją aktywność. 


Agacie bardzo się ten stan spodobał, postanowiła więc kompletnie się zrelaksować i uzupełnić zestaw "koc, herbata, gorączka".


Każdy rękodzielnik ma też takie swoje znienawidzone prace, które wiszą gdzieś tam w przestworzach i czekają na swoją kolej. 
Na mnie ten kawałek lnu czeka już chyba z 10 lat, a może nawet lepiej? Od początku jest oczywiście plan, co z tego będzie. 
Ale to liczenie? To nie kanwa... Poza tym ilość oczek nie zgadzała mi się ze zdjęciem, na którym wzór pasuje idealnie. A teraz, kiedy zaczęłam to wyszywać, efekt już mnie tak nie zachwyca, najchętniej zmniejszyłabym wszystko o 1/3. Ale już za późno. Do tego dzisiaj zabrakło mi muliny. Jak może nie być w domu białej muliny? Skandal, jednak nie ma. Ale jestem już bliżej końca, jak dalej, więc zrobię, odłożę i "z głowy".

piątek, 21 listopada 2014

Konik Dala

Kiedyś sobie przywiozę konika Dala z Kopenhagi. Na razie taki musi mi wystarczyć.

wtorek, 18 listopada 2014

Szybko przed pracą

Rano szybkie pranie, zamiatanie, naczynia i milion innych spraw, nawet zdjęcie i szybciutki post.





Chociaż za oknem tego wcale nie widać - idzie zima. Widać to po kotach, które ciągle nas oblegają, bo im zimno. Widać po zadaniach dzieciaków - plakat świąteczny itp cuda. I widać po mojej robótce :)