Testujemy nowy sprzęt, ale najwyraźniej zapomnieliśmy wyłączyć edycję czasu :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flowers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flowers. Pokaż wszystkie posty
sobota, 12 września 2015
czwartek, 20 sierpnia 2015
niedziela, 19 lipca 2015
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Windy days
To był bardzo aktywny tydzień. Pływaliśmy, jeździliśmy na rowerach, na rolkach, graliśmy w szachy i nie tylko, zbudowaliśmy solarny wiatrak i czołg. Spędziliśmy czas z rodziną. Następny tydzień zapowiada się podobnie.
It was a very active week.
We were swimming, cycling, skating, playing, building solar windmill, and solar tank.
We spent time with family. Next week is going to be the same.
sobota, 20 grudnia 2014
Deszczyk pada na moje umyte okna...
Co tam okna. Co tam deszczyk. Oglądamy "The Freddy Mercury Tribute Concert".
"Świąteczne" porządki za nami, teraz pozostała do upolowania choinka, ryby, warzywa i owoce. W niedzielę pieczemy pierniki - tak, mamy taki sprawdzony przepis na pyszne pierniki nie wymagające leżakowania i nie narażone przez to na tajemnicze znikanie.
czwartek, 18 września 2014
Czyżby zbliżała się jesień?
Nareszcie miałam zupełnie wolny dzień, umyłam więc wszystkie okna. I podłogi. I rozsadziłam kwiatki.
Tegoroczna jesień jest piękna! Przyszedł czas na dynie, orzechy i hektolitry herbaty z miodem.
Żeby nie było - dzisiaj prasowałam, byłam na cmentarzu, zrobiłam trochę kilometrów na rowerze, teraz został obiad, dzieciaki, lekcje i popołudniowa rundka na rowerach. Oby mi sił nie zabrakło, jeszcze przez tydzień ma być tak słonecznie, a ja chcę to aktywnie wykorzystać :)
czwartek, 31 lipca 2014
A po powrocie...
Na dobry początek koncert Hugh Lauriego, podczas którego nie można było robić zdjęć. Ale nikt nie zabronił fotografować sceny bez muzyków :)
Swoją drogą, koncert przesympatyczny.
Potem inne miłe chwile.
A dzisiaj odpoczynek u naszych zachodnich sąsiadów w Pasewalku. Jakie to ładne miasteczko...
Na ostatnią minutę, jak zawsze przed wyjazdami do skansenów szykujemy się, szykujemy!
Kilogram lawendy, który dzisiaj zdążył do nas dotrzeć to naprawdę duuuużo suszu. 50 woreczków nie pomieściło całego zapasu tego pachnącego cudu anty-molo/komarowego. A nie mam już czasu na szycie kolejnych woreczków.
niedziela, 29 czerwca 2014
Koniec pierwszej, drugiej i trzeciej klasy
Teoretycznie można odpoczywać... ale wiadomo jak jest. Nadrabiamy zaległości, załatwiamy sprawy, które zawsze odkładamy na później.
Odpoczniemy najwcześniej za tydzień.
niedziela, 22 czerwca 2014
Noc Kupały
Jak co roku Sobótkę spędziliśmy na Zamku. Była to chyba najlepsza Noc Kupały na jakiej byliśmy.
Najpierw były pracochłonne przygotowania, pieczenie chlebów, szycie nowych ciuchów dla za szybko rosnących dzieci, szlifowanie poroża itp. itd...
Później same przyjemności :) Impreza bardzo udana, chociaż pogoda dała nam się mocno we znaki. Dziękujemy Kasi i Tomkowi, Karolinie z Jurkiem i dziećmi, Piotrkowi z rodzinką, Marcie z ferajną, Sylwii, Wiktorii z Mamą, Marysi i Miriam z Tatą, Zosi i Kasi z rodzicami i jeszcze wszystkim innym, o których zapomniałam, a którzy nie przestraszyli się pogody i przyszli odwiedzić nasze stoisko. Zosi z Antkiem :) Doceniamy to.
Dziecko moje, pokaż mi źrenice!
Spokojnie, to tylko atropina.
W tym roku nowością był pokaz tatuażysty z Torgelow. Uwielbiam naszych zachodnich sąsiadów za specyficzne podejście do odtwórstwa.
Podsumowując: kto nie był, ten trąba.
Etykiety:
flowers
,
food
,
hand-made
,
Kupala's Night
,
Vikings
niedziela, 18 maja 2014
Noc Muzeów
Pierwsze były kwiaty. Jak zawsze piękne.
A tak naprawdę tegoroczną wędrówkę po muzeach zaczęliśmy od zwiedzania podziemnych korytarzy Urzędu Wojewódzkiego. Mamy nadzieję, że kiedyś znajdą się fundusze na przebicie się przez wszystkie ściany podziemnego korytarza i można będzie przejść pod Odrą aż do Dąbia?
Na dziedzińcu paulownia puszysta, o której pisałam tutaj. Zadziwiające, jak dobrze trzyma się w takim miejscu. Wygląda na to, że ta "studnia" jej sprzyja.
Podziemia Urzędu Wojewódzkiego były ciekawe, ale widoki z wieży - niezapomniane.
Tej nocy zachwyciła nas również najstarsza kamienica w mieście, w której obecnie mieści się Liceum Plastyczne. To jest budynek z duszą. Wejście do jednej z sal prowadzi przez ekstremalnie wąskie i zakręcone schody. Tam wszystko jest sztuką. Każdy przedmiot ma swoje przeznaczenie.
Na deser obejrzeliśmy Trafostację Sztuki. Pierwszy raz widzieliśmy wnętrze. Mnie się bardzo spodobało. Baardzo.
Warto było wędrować przez dobre pięć godzin, każdy znalazł coś dla siebie.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)











