Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autumn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autumn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2015

Ha, ostatni post?

Chyba nadszedł czas, żeby skończyć z tym blogiem. Niemal nikt tutaj nie zagląda, ja również :)
Częściowo będę się udzielała tutaj, być może czasem wrócę z jakąś krótką relacją z ciekawego wydarzenia. Zobaczymy.
Na pożegnanie kilka migawek z września.
(Zdjęć nie poprawiałam, niektóre z komórki, łapu capu, ale co tam). 


Końcówka sezonu to czas poprawek, reperowania i konserwacji sprzętu, dorabiania uchwytów i innych cudaków do nowych sprzętów i takie tam...


Wrzesień to również czas kumkwatów, zupy dyniowej, ciast dyniowych, dżemu dyniowego i dyni w occie. Dynia rządzi.


Pogoda nas rozpieszcza, więc jeszcze rower, ogniska, park linowy, spacery i co tam jeszcze...


Koty już czują zbliżającą się zimę. Koty trzeba przytulać, pogłaskać kiedy wrzeszczą, przykryć i nie budzić. Zimno im.


W tym zabieganym miesiącu między Norwegią, Zieloną Szkołą, basenem, Nocą naukowców i zbliżającym się Paprykarzem znalazł się czas nawet na Krwawy Księżyc. Efekt-worki pod oczami, ale co tam, następny taki widok za 18 lat :)



sobota, 11 października 2014

Liścio-kwiatki.

Jesień jest cudna. Ciepła. Nawet teraz, kiedy pada deszcz, jest przyjemnie.



W tym tygodniu wszyscy intensywnie ćwiczyliśmy. Zaliczyliśmy jogę, kung-fu, basen i rowery. Najlepsza była joga, polecam! Wieczorami jak zwykle rządziły robótki. Ja robiłam filcowe broszki, P. -model. Zdjęcia niebawem :)

czwartek, 2 października 2014

Zabijanie czasu

Początek tygodnia sprzyjał wieczornym spacerom z obserwacją saren, oraz przejażdżkom rowerowym.


Niestety teraz nadeszła pierwsza plucha, a wraz z nią przeziębienie przywleczone ze szkoły.


Dlatego każdy znalazł sobie jakiś kąt i robił to, na co miał ochotę. W. rysował Koziołka Matołka...


A. pochłaniała Pana Samochodzika...


P. deskował pokład...


Agata biegała za własnym cieniem...


A ja czytałam Jo Nesbo.

czwartek, 18 września 2014

Czyżby zbliżała się jesień?

Nareszcie miałam zupełnie wolny dzień, umyłam więc wszystkie okna. I podłogi. I rozsadziłam kwiatki.




Tegoroczna jesień jest piękna! Przyszedł czas na dynie, orzechy i hektolitry herbaty z miodem. 


Żeby nie było - dzisiaj prasowałam, byłam na cmentarzu, zrobiłam trochę kilometrów na rowerze, teraz został obiad, dzieciaki, lekcje i popołudniowa rundka na rowerach. Oby mi sił nie zabrakło, jeszcze przez tydzień ma być tak słonecznie, a ja chcę to aktywnie wykorzystać :)

sobota, 2 listopada 2013

Cisza.

Za nami smutne święto. Na cmentarzu mnóstwo ludzi. W domu leniwa atmosfera. Dzieciaki siedzą z nosami w książkach, albo oglądają jakieś bajki, ja siedzę w robótkach, P. robi model. A. uczy się szydełkowania. Przyszły weekend zapowiada się podobnie :)