Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cross-stitch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cross-stitch. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2015

Maj




Majówka pełna była spotkań z dawno nie widzianymi znajomymi. Spędziliśmy przemiły czas w Nowym Browarze - to będzie chyba nasze nowe ulubione miejsce. Zupa cebulowa, piwko, kaszanka, wnętrze, cisza, przestrzeń. Obejrzeliśmy też Starą Rzeźnię - może innym razem nas czymś zachwyci...  


Wróciłam do robótek. Muszę :)

niedziela, 7 grudnia 2014

Nadchodzą zmiany :)

Ale nie o tym dzisiaj.


Mikołajki były bardzo udane.


Oczywiście Elfy szyły się na ostatnią chwilę, noc zarwana :) 



Pozostałe drobiazgi powstały wcześniej.


Na Jarmarku kupiliśmy ceramikę, kawał ładnego drewna i tradycyjnie szczecińskie pierniki.




Brakuje Jack'a Frosta. Kto wie, może kiedyś?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Gwiazdki w głowie

Każdy z nas miewa takie dni, kiedy nie jest w stanie zwlec się z łóżka. Ja dzisiaj taki właśnie zaliczyłam. Zawiozłam jakoś dzieciaki do szkoły i na tym skończyłam swoją aktywność. 


Agacie bardzo się ten stan spodobał, postanowiła więc kompletnie się zrelaksować i uzupełnić zestaw "koc, herbata, gorączka".


Każdy rękodzielnik ma też takie swoje znienawidzone prace, które wiszą gdzieś tam w przestworzach i czekają na swoją kolej. 
Na mnie ten kawałek lnu czeka już chyba z 10 lat, a może nawet lepiej? Od początku jest oczywiście plan, co z tego będzie. 
Ale to liczenie? To nie kanwa... Poza tym ilość oczek nie zgadzała mi się ze zdjęciem, na którym wzór pasuje idealnie. A teraz, kiedy zaczęłam to wyszywać, efekt już mnie tak nie zachwyca, najchętniej zmniejszyłabym wszystko o 1/3. Ale już za późno. Do tego dzisiaj zabrakło mi muliny. Jak może nie być w domu białej muliny? Skandal, jednak nie ma. Ale jestem już bliżej końca, jak dalej, więc zrobię, odłożę i "z głowy".

piątek, 21 listopada 2014

Konik Dala

Kiedyś sobie przywiozę konika Dala z Kopenhagi. Na razie taki musi mi wystarczyć.

wtorek, 18 listopada 2014

Szybko przed pracą

Rano szybkie pranie, zamiatanie, naczynia i milion innych spraw, nawet zdjęcie i szybciutki post.





Chociaż za oknem tego wcale nie widać - idzie zima. Widać to po kotach, które ciągle nas oblegają, bo im zimno. Widać po zadaniach dzieciaków - plakat świąteczny itp cuda. I widać po mojej robótce :)

niedziela, 16 listopada 2014

Trzy dłuższe wieczory i oto efekt

Wszędzie atakują nas już świąteczne dekoracje. Poświęciłam jeden dzień na poszukiwanie inspiracji, może jakichś drewnianych dodatków, nie-szklanych-ze-względu-na-koty-bombek i... jestem rozczarowana. Co roku to samo. Czerwień, brokat, fiolet, srebro, blee. To zrobię sobie sama to co mi się podoba.



Pierwszy widoczek jest już wyprany i schnie, drugi zaraz też wskoczy do prania. Kolejny będzie konik Dala. I Elfy. Przydałby się jeszcze Jack Frost... pomyślę.

czwartek, 17 lipca 2014

Myszy, teksty i inne wróżki...


Kwiatki, chyba wcześniej je pokazywałam, ale nie pamiętam :)


Taki drobiazg dla Mamy, wspomniała kiedyś, że ten tekst można wydrukować, albo wyhaftować...


Myszy (były dwie, jedna też zawędrowała do Mamy), ryba, rekin-młot, żółw i wieloryb, a w przygotowaniu syrenka. Takie tam głupoty z nudów.


A w międzyczasie powstaje Cynka Dzwoneczek i pirat. Efekty końcowe pokażę niebawem.

niedziela, 13 lipca 2014

Takie tam robótki w międzyczasie...


To była jedna z robótek zapisanych na dysku i czekających jakiś czas na wykonanie. W sumie haftowanie tego powinno zająć mi najwyżej dwa wieczory, ale jakoś mi ta robótka nie leżała, odkładałam ją i marudziłam. Nie lubię takich prac, na które długo mam ochotę, a w trakcie robótki kompletnie mi się nie podobają. Efekt końcowy w sumie mnie zadowolił, W. powiedział, że ładne są te gile :)

niedziela, 29 czerwca 2014

Koniec pierwszej, drugiej i trzeciej klasy


Teoretycznie można odpoczywać... ale wiadomo jak jest. Nadrabiamy zaległości, załatwiamy sprawy, które zawsze odkładamy na później.
Odpoczniemy najwcześniej za tydzień.

wtorek, 24 czerwca 2014

Los pomidor i ptasie łzy...


Rano koktajl z nektarynki i gruszki. Do tego chlebek własnej roboty ze słonecznikiem, siemieniem lnianym i otrębami.


Potem rzut oka na pomidorki. Kto ma tak ładny widok z okna jak my? ;) 


Na koniec zabieganego dnia haftuję ptaszki.

czwartek, 5 czerwca 2014

Nici z roweru

Ojojoj, nasza popołudniowa wycieczka rowerowa spalona. Leje. Oberwanie chmury. Pranie na balkonie moknie, drzwi i okna trzaskają, koty mają oczy jak pięć złotych. Ble. Rozjaśniłam zdjęcie, ale kolory są zupełnie inne. Przecież ta kanwa jest śnieżnobiała. Trudno.



Właściwie zrobiłam jeszcze serwetkę i dywanik, ale zdjęcia później.

wtorek, 13 maja 2014

Nadal pędzę z robótkami.

Tak jak w tytule posta. Pozbywam się zgromadzonych zapasów. Dwie szpule syntetycznej nici przekształciły się w koszyczki. Na co? Jeszcze nie wiem, ale na pewno znajdą zastosowanie. Nitkę łączę z drucikiem biżuteryjnym, dzięki temu są trochę stabilniejsze. 


Następne w kolejce czekają podkoszulki - przerobię je na Zpagetti, a z niego zrobię nie wiem jeszcze co.
Potem wyhaftuję dwie obiecane rzeczy, zrobię serwetkę z okropnej różowej bawełny, która za długo leży w koszyku - właśnie pomyślałam, żeby ją potem przefarbować...
dalej ciuchy na wyjazdy wczesne, dzieciaki z wszystkiego powyrastały,
poszewki na dwie poduchy, etui na druty i szydełka i na samym końcu usiądę do pięciu drutów i nauczę się robić skarpety. Ha! Plan jest. Pewnie kolejność się zmieni, ale to nieistotne. 


Dwie prace dostały ramki i już się ładnie prezentują. Dwie kolejne czekają na ramki. 
Mimo spadku formy (przez niepogodę) przekopałam właśnie i uporządkowałam dwie szafy, kilka pudeł, szuflad itp. Jeszcze planuję zreorganizować cztery regały z książkami. I pawlacz...
Wiem, strasznie chaotyczny ten post :)



czwartek, 8 maja 2014

Zmniejszanie zapasów

Zgodnie z niedawnym postanowieniem pozbywam się części robótkowych "przydasiów". W związku z tym zrobiłam porządek w mulinach i kordonkach. Przede mną jeszcze filc, tkaniny i jakieś drobiazgi, które z pewnością przydadzą się dzieciakom w szkole.






 Właśnie w ramach porządków z muliną zaczęłam haftować te liście. Powstały dwa takie obrazki, jeden już znalazł nowy dom :) 
Teraz robię znów coś na szydełku, a zaraz potem startuję z ptakami i kwiatami - wracam do haftu krzyżykowego. Następne w kolejce czekają ciuchy na nasze wyjazdy, muszę z tym zdążyć przed końcem czerwca, a nie mam jeszcze nawet tkanin...


niedziela, 27 kwietnia 2014

Za oknem wiosna, a u mnie jesienna dziewczynka

Zaznaczam sobie co jakiś czas drobiazgi, które chciałabym wykonać. Z myślą o prezentach, okazjach, bez okazji, dla siebie itp. Od kiedy korzystam z Pinterest'a, zaznaczyłam około 140 pomysłów, które mnie zainspirowały, z tego około 25, które naprawdę chciałabym zrobić. Od października wykonałam ich już 15. Uważam, że to niezły wynik. 


Tym razem na warsztat wskoczyła jesienna dziewczynka,oczywiście nieco zmodyfikowana. Następne będą ptaki. I jeszcze raz ptaki. I kwiaty :)

Poza tym zaliczyłam cały dzień na rowerze. W piątek pojechałam do najstarszego chyba w Szczecinie sklepu rowerowego, potem jeszcze pojechałam na trening UKS Pomorzanie, odebrałam córkę ze szkoły i przeciągnęłam rower przez kładkę, aby w końcu dotrzeć do domu. Wieczorem kolejna przejażdżka, w sumie jakieś 30 km. Jestem z siebie zadowolona :)
W sobotę odwiedziliśmy Kiermasz Książki Przeczytanej w Pleciudze. Nie obyło się bez kupienia kilku pozycji, ale tylko dla dzieci, my mamy jeszcze ogromne zaległości w książkach, które są w domu. 


PS: Żeby nie było, że z naszymi przeczytanymi książkami nic nie robimy. Nasze książki zasilają miejską Bibliotekę.  

czwartek, 13 lutego 2014

Będziemy pić ;)


Winko ryżowe.


Piwko. Nie wiem jakie. Jak dopytam, napiszę.



 Skończyłam liście. 


Maciek. Pierwszy raz położył się na kolanach...

niedziela, 26 stycznia 2014

Zima nie odpuszcza.



Kotom zimno. Przytulają się nawet do siebie.


Nam też zimno, na sankach wytrzymaliśmy tylko pół godziny.


Obiecywałam, że pokażę sweterek Tildy. Kordonek, druty 2.
A Tilda pokazuje obrazek, nad którym teraz pracuję. Uwielbiam haft czarny! 


Znów upolowałyśmy z A. te suche wiechcie, które tak ładnie się zimą prezentują.



wtorek, 21 stycznia 2014

Mamy i my... śnieg oczywiście :)

Taki ładny dzień... Dzień Babci... Śnieg za oknem... Zimno. Ślisko, że nie da się podjechać pod naszą górkę. Krótko: dzień był nienajlepszy, ale nie o tym miałam pisać. Jutro będzie lepiej :) To już nic nie piszę, pokażę, co robię.




Wzór oczywiście tutaj.