Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antler. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2014

Norwegia








P. zrobił mnóstwo zdjęć. Harstad go urzekło.


Ja widząc ostatnie zdjęcie myślę o ludziach żyjących w tak nieprzystępnych warunkach tysiąc i więcej lat temu...


Zorza mimo, że rzadko spotykana we wrześniu pojawiła się, ale nie dała się sfotografować. Za to u nas, nad miastem pojawiła się po raz pierwszy w naszym życiu :) 


Łoś dostał przyjaciela w postaci rogu renifera. 

wtorek, 13 sierpnia 2013

Burgfest Torgelow.

Pierwszy weekend sierpnia spędziliśmy za naszą zachodnią granicą. Oto krótka fotorelacja.


Nasze stoisko :)



Stoisko Racimira Gniewkowego :)


Trzeba wspomnieć, że Castrum to rekonstrukcja podzamcza z 1281 roku, więc z czasów późniejszych, niż odtwarzamy, ale rzemieślnicy i ludzie prości żyją zawsze i wszędzie, prawda?


Dzieciaki jak zwykle zachwycone zabawą na powietrzu, bieganiem boso, moczeniem głów w cebrzyku, królikami i swobodą... 


A. usiłowała tego lokatora wygonić z namiotu, ale on wyniósł się dopiero przy pakowaniu obozowiska. 



Kat bardzo nam się podobał (wiem, dziwne) zwłaszcza jak strzelał batem :)


Podczas Burgfest'u działo się tyle rzeczy, że nie sposób je wszystkie wymienić. Napomknę tylko o muzykach, których słychać wszędzie, zawsze, nawet do 4 nad ranem... Dzieciaki upodobały sobie pana sowę/koziołka/osiołka, który oprócz grania i śpiewania wydawał zwierzęce dźwięki, biegał za dzieciakami lub usiłował zjadać turystom placki.


czwartek, 27 czerwca 2013

Noc Kupały

Tradycją naszą od kilku lat jest udział w Kupale na Zamku szczecińskim.
W tym roku A. jak zawsze startowała w konkursie na najładniejszy wianek i nareszcie zajęła jakieś miejsce, dokładnie trzecie :) Wianek był wspólnym dziełem moim i Babci. Radość A. - ogromna. 
Poza tym jak zwykle - rękodzieło, koncerty, przemarsz nad Odrę z rzucaniem wianków i miłe rozmowy z dawno nie widzianymi ludźmi. Zdjęcia moje i nie tylko :)





wtorek, 7 sierpnia 2012

Wolin - Jomsborg - Wenecja :)

Wróciliśmy właśnie z czterodniowej podróży w czasie. Festiwal zaczął się jak zwykle pięknie, skończył jak zazwyczaj - pływająco. Nasz nowy namiot spisał się fantastycznie, nie przecieka mimo ulewy, burzy z piorunami i innych wybryków natury. Gorzej z podłożem, które jak co roku szybko nasiąka wodą, natomiast schnie bardzo mozolnie.
Handel poszedł w miarę przyzwoicie, przehandlowaliśmy przeszywkę, zakupiliśmy cebrzyk i patelnię, a także skórę na lampiony. Poza tym kilka drobiazgów ku ogólnej uciesze dzieci :)
Córcia wzięła udział w konkursie na najładniejszy warkocz i dostała nagrodę w kategorii junior - zdjęcie nagrody w najbliższym czasie - jeszcze raz podziękowania dla Darka! 
Teraz czas na zdjęcia:









Niezawodni turyści stwierdzili oczywiście, że to prawdziwa kaczka, dzięki nim nawet paskudny dzień staje się piękniejszy ;)

Żerca podążający na pole bitwy - wróżba z koniem i włóczniami.

Po burzy zawsze tęcza, nawet podwójna.


Taki ( albo ładniejszy) lampion zamierzamy zrobić, zdjęcia niebawem. 

Tam w niebieskich śpiworkach na łożu nasze śledziki...


Palenisko w chacie, po co ja to opisuję?

Turniej "piątek", a właściwie "Bitwa o most".

Ta konkurencja jest widowiskowa, aż żal było patrzeć, jak w deszczu wpadali do wody, brrrr.




Już nie "Tato, kup mi liska", tylko "Tato, jaki ładny pierścioooneeek" opatrzone pięknym uśmiechem.

czwartek, 28 czerwca 2012

Kupała

Oczywiście czerwiec nie byłby czerwcem, gdyby nie Noc Kupały! Spędziliśmy ją już po raz szósty na Zamku, we wczesnośredniowiecznej scenerii. Było jak zwykle bardzo miło, spokojnie, bez pośpiechu (nie mam pojęcia jak radzę sobie cały dzień bez zegarka). Córka lepiła w glinie, tańczyła przy akompaniamencie Percivala, syn biegał z tarczą i toporem, odwiedziło nas mnóstwo znajomych. Sprzedaliśmy trochę chleba, zawieszek i bransoletek, podsumowując-było super. A na migawce "Baby szczęścia" wykonane przez naszą znajomą:
 Gdyby ktoś pytał: to jest igielniczka. Czy ktoś tu zagląda???
 Piszę tego posta w otoczeniu wiernych kotów. Agatka śpi pod biurkiem, jeszcze nie zdecydowała, czy leżeć na podłodze, czy na poduszce, co chwilę zmienia zdanie, Maciek natomiast ogrzewa mi nerki, dlatego zdjęcie "jakieś takieś", ciężko uchwycić coś za sobą ;)