Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heddle loom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heddle loom. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 sierpnia 2014

Leniwa niedziela

Dzieci na wsi, a my leniuchujemy.


Snujemy plany na ostatnie dni wakacji.


Ja przyszywam krajkę (właśnie to męczyłam przez dwa dni w Ukranenlandzie, utkałam 2,5 metra) do mojej średniowiecznej sukienki.



Uszyłam też dwie poduchy do pokoju dzieciaków. Przepraszam - młodszej młodzieży, zapominam, że w domu mamy nastolatkę. 
Nie ma chyba szans, żebym uchwyciła prawdziwy kolor tego pokoju, przy każdym świetle wygląda inaczej. Przy okazji Agata pokazała się na zdjęciu ze swojej najlepszej strony ;) Poduchy tak nam się podobają (zwłaszcza deski), że chyba zamówię jeszcze więcej tej tkaniny. Agafia, co Ty na to? ;P 
Mam nadzieję, że młodzieży też przypadną do gustu.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Burgfest Torgelow.

Pierwszy weekend sierpnia spędziliśmy za naszą zachodnią granicą. Oto krótka fotorelacja.


Nasze stoisko :)



Stoisko Racimira Gniewkowego :)


Trzeba wspomnieć, że Castrum to rekonstrukcja podzamcza z 1281 roku, więc z czasów późniejszych, niż odtwarzamy, ale rzemieślnicy i ludzie prości żyją zawsze i wszędzie, prawda?


Dzieciaki jak zwykle zachwycone zabawą na powietrzu, bieganiem boso, moczeniem głów w cebrzyku, królikami i swobodą... 


A. usiłowała tego lokatora wygonić z namiotu, ale on wyniósł się dopiero przy pakowaniu obozowiska. 



Kat bardzo nam się podobał (wiem, dziwne) zwłaszcza jak strzelał batem :)


Podczas Burgfest'u działo się tyle rzeczy, że nie sposób je wszystkie wymienić. Napomknę tylko o muzykach, których słychać wszędzie, zawsze, nawet do 4 nad ranem... Dzieciaki upodobały sobie pana sowę/koziołka/osiołka, który oprócz grania i śpiewania wydawał zwierzęce dźwięki, biegał za dzieciakami lub usiłował zjadać turystom placki.


czwartek, 20 czerwca 2013

Upał... uff uff

Kota chowa się w cieniu, kocur znajduje jedyne miejsce w domu, gdzie dociera słońce i leży tam, cały szczęśliwy... 


Ciągle zapominam wspomnieć, że nasze "dostane" awokado czuje się świetnie.


Ja w ramach przygotowań do sezonu popełniłam dwie krajki.



wtorek, 4 czerwca 2013

Bum!

Na początek koszula.
Uszyłam sama, pod okiem Mamy. Krajkę przyszywałam ręcznie. Krajki nie robiłam sama, chociaż mam rozpisany ten wzór, ale nigdy nie chciało mi się za niego zabierać. 


Ten tydzień upłynie nam pod tytułem: "Jak rozwieźć  i pozbierać całą rodzinę rozmieszczoną w różnych miejscach i zaczynającą/kończącą zajęcia w różnych godzinach za pomocą jednego samochodu". Drugi rozbiłam, własnoręcznie. Pierwszy raz w ciągu 17 lat jeżdżenia samochodem. Całe szczęście, że wszyscy jesteśmy cali, Mama się poturbowała, ale skończyło się tylko siniakiem. Jestem wściekła na siebie i szkoda mi słów, dlatego kończę. 

Maciek czuje się chyba podobnie, jak ja.